Gdzie jest bojaźń Pańska, która strzeże domu swego (por. Łk 11, 21), tam nieprzyjaciel nie ma możliwości wejścia.
św. Franciszek z Asyżu


Mulitimedia

PDF Drukuj Email
HOMILIA KS. MARKA SZYMULI

wygłoszona w Wigilię uroczystości 120 Rocznicy powstania Zgromadzenia dn.25.04.2002 r.

"Idźcie i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu.
Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą”

(por. Mk 16, 15.17a)

Słyszymy dziś obietnicę Chrystusa, iż głoszeniu Ewangelii mają towarzyszyć znaki (Mk 16, 17). Chrystus Zmartwychwstały rozsyła Apostołów. W imię Jezusa mają czynić znaki czyli cuda, mające potwierdzić i uwydatnić zamierzony przez Boga sens wydarzeń w świecie. Pytamy więc dziś o te znaki, chcemy je zobaczyć i uwierzyć.

Wymownym znakiem głoszenia Ewangelii jest powstanie przed 120. laty Zgromadzenia zakonnego Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. Jest to znak nie tylko potwierdzający działalność bł. Honorata Koźmińskiego i świątobliwej Matki Kazimiery Gruszczyńskiej, ale nade wszystko jest to znak dzieła powstałego z natchnienia Bożego.

Powstało ono, jako znak historyczny, w bardzo trudnych dla Kościoła i Narodu Polskiego czasach. Ludzie silni duchem wiary nie mogli obojętnie patrzeć na historyczne wydarzenia. W sercach wielu rodziła się chęć przyjścia z pomocą. Matka Kazimiera kształtując serca Sióstr uczyła: „Wielkim uczuciem jest przywiązanie do tej doczesnej naszej matki Ojczyzny – wiemy do jakich ofiar ludzi skłaniało, ale nie mniejsza powinna w nas być ku Matce naszej Kościołowi i tego życiem naszym i czynami dowieść powinnyśmy”[1].

Powstało ono, by stać się nade wszystko znakiem nadprzyrodzonym, zaczynem Bożej miłości i miłosierdzia wobec osób wstępujących na drogę życia zakonnego oraz dla niezliczonej liczby osób objętych fizyczną i duchową opieką ze strony Zgromadzenia.

Ten nadprzyrodzony znak Bożego działania w powstaniu Zgromadzenia potwierdza sama Matka Kazimiera wspominając: „Niejednokrotnie prosiłam o. Honorata, aby dał nam jakiś zarys. Na to odpowiadał: ‘Niech Sam Duch Święty wskaże, co z was chce mieć. Módlcie się, aby się wskazała wola Boża’. I tak schodził dzień za dniem. Poza ćwiczeniami, jakie dowolnie zaczęłyśmy praktykować i obowiązkami domowymi – głównym zadaniem prac naszych były posługi przy chorych. Zapotrzebowania coraz liczniejsze. Było to jakby hasłem wywołującym potrzebę założenia takiej instytucji. Toteż o. Honorat uznał za objaw Woli Bożej i do tego celu napisał Ustawy”[2]. Po 25 latach istnienia Zgromadzenia o. Honorat napisał uroczysty list jubileuszowy. Rozpoczął go słowami: „Czcigodne i umiłowane w Bogu Siostry i Panie moje jako Oblubienice mego Pana”[3] i zachęcając do „czynienia owoców godnych Ewangelii Św.” pisał: „Z wielką radością dowiedziałem się o zbliżającej się u was uroczystości Jubileuszowej i z pociechą przyjąłem wezwanie do połączenia się w niej w duchu z Wami. Bo jeżeli radowałem się, widząc zawiązki Wasze, jakże nie mam się weselić, widząc tyloletnie wytrwanie na ciężkiej służbie Pańskiej. Dla mnie nie ma innej radości na tym świecie, jak oglądać rozwijające się życie zakonne”[4].

Gdy na zegarze dziejów Kościoła wybiło 100 lat istnienia Franciszkanek od Cierpiących w czasie głównych uroczystości Ks. Prymas Kard. Józef Glemp odwołując się do wspomnianego listu Założyciela zachęcił do odważnego zanurzenia się w miłość, którą przyniósł Jezus Chrystus. Wówczas - jak powiedział Ks. Prymas - zobaczymy, że wszystko jest możliwe dla tych, którzy zawierzą Chrystusowej miłości[5].

Szczególną okazją do praktykowania miłości jest służba ludziom chorym i cierpiącym. A przecież w realizacji powołania Franciszkanki od Cierpiących tak ważną rolę odgrywa doświadczenie kontaktu z ludzkim cierpieniem. To kolejny znak ewangelicznego zaczynu w 120 letniej historii Zgromadzenia.

Cierpienie to tajemnica. Podjął je Chrystus w czasie ziemskiej pielgrzymki i podprowadza nas pod sens Krzyża prowadząc drogą miłości. Gdy bowiem stajemy wobec cierpienia osobistego czy innych doświadczamy, że można je przyjąć jedynie wówczas, gdy zostaje przemienione przez miłość. Tylko „miłość jest najpełniejszym źródłem odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia”[6]. A jeśli Bóg dopuszcza cierpienie, przyzwala na nie, to po to, aby wyzwoliło miłość i rodziło uczynki miłości.

Wypada więc dziś wsłuchać się w słowa błogosławionego Honorata, który osobiście doświadczał cierpienia fizycznego i duchowego oraz wiele pisał o tej największej tajemnicy ludzkiego losu, tajemnicy cierpienia. Jest on więc szczególnym świadkiem podejmowania z wiarą trudnych doświadczeń życiowych. Przyjął z ufnością kasatę zakonu, internowanie w Zakroczymiu i Nowym Mieście n. Pilicą. Podjął trud wsłuchiwania się długimi godzinami w ciemnym konfesjonale w ludzkie duchowe zwierzenia oraz mężnie odczytał wolę Bożą w charyzmatycznym wysiłku organizowania nowych zgromadzeń. Odpisywał na tysiące listów i pisał liczne książki, jednocześnie nic nie ujmując z dyscypliny zakonnej. Z głęboką wiarą przyjął upokarzające odsunięcie od zarządu zgromadzeniami, a potem choroby i cierpienia wieku starczego. Można powiedzieć, iż cierpienie stało się towarzyszem jego na każdy dzień. Dlatego poznając wielką wartość cierpienia w swoim życiu, zachęcał innych do przyjęcia go jako daru, jako wyrazu miłości Boga ku człowiekowi. „Pamiętajcie, że cierpieć zawsze trzeba czy chcemy, czy nie chcemy i że w tym jedyna ulga, gdy zechcemy cierpieć z ochotą”[7]. Wówczas – jak uczy Założyciel – krzyż cierpienia staje się „królewską drogą prowadzącą do wiecznego zbawienia”[8].

Błogosławiony miał świadomość, że człowiek może przyjąć cierpienie oddając się w całkowitym zaufaniu Bogu, a może również popaść w rozpacz, bunt a nawet w bluźnierstwo. Cierpienie może człowieka rozwinąć ale może złamać. Dlatego wskazuje na miejsce gdzie trzeba szukać sił do dźwigania swego krzyża?

Tym miejscem jest Jezus Chrystus obecny w sakramentach i modlitwie. Zachęca więc szczególnie do modlitwy drogi krzyżowej i do rozważania Męki Pańskiej, gdyż do chrześcijańskiego przeżywania cierpienia jedyną zachętą może być wejrzenie na cierpiącego Chrystusa i rozmyślanie Jego Męki.

W jednym z kazań Błogosławiony próbował ukazać sytuację człowieka cierpiącego na przykładzie dwóch łotrów, którzy cierpieli konając na Golgocie przy boku Chrystusa. „Krzyż Gezmara złego łotra jest krzyżem rozpaczy. Oznacza on cierpienie tych ludzi, którzy nie uznają ich słuszności, nie znoszą go dla Boga, ale narzekają, bluźnią (...), którym też cierpienie nic nie wysługuje, którzy tu cierpią i na wieki cierpieć będą (...). Krzyż Dyzmara dobrego łotra jest krzyżem pokuty. Oznacza cierpienie tych wszystkich ludzi, którzy je przyjmują ze skruchą z ręki Boga ofiarując je Bogu i łącząc się z cierpieniami Chrystusa (...) przez co już tutaj się oczyszczają i pokutują”[9].

O. Honorat zachęca więc siebie i wszystkich cierpiących: „gdy nas Bóg dotknie cierpieniem, patrząc na Krzyż Jego mówić mamy: Ja sprawiedliwie cierpię, ale Tyś niewinien, a tyle cierpiałeś dla mnie – niechże Ci miłe będzie to moje cierpienie, które Ci ofiaruję z najczystszej miłości ku Tobie”[10].

Ojciec Założyciel ceniąc cierpienie pragnie pokazać go także w doświadczeniu życia ludzi świętych: „My się nie znamy na cenie cierpienia, ale święci to lepiej się znali i sami sobie obierali cierpienie (...) skoro oni cenili cierpienie, to dobrą musi być rzeczą i trzeba jej pragnąć i o nią prosić, a przynajmniej znosić te, które Pan Bóg zsyła”[11].

Jako szczególny znak Bożego działania pośród nas, jawi się Matka Kazimiera Gruszczyńska. Ona to świętowała rocznice powstania Zgromadzenia za swego życia i, jak głęboko ufamy, towarzyszy i dzisiaj sercem i modlitwą z nieba.

Z zachowanych Jej słów chcę przywołać te, które wypowiedziała do Sióstr w 45-tym roku istnienia Zgromadzenia: „Jak proboszcz w swojej parafii w dniu tak uroczystym zazwyczaj ma słowo jakieś serdeczne do swoich parafian tak i Wy, Drogie Siostry, oczekujecie dzisiaj tego ode mnie.

Nic Wam nowego nie powiem tylko przypomnę to coście nieraz ode mnie słyszały, a teraz zapamiętajcie, bo może to moje ostatnie odezwanie: ukochajcie posłuszeństwo, bądźcie posłuszne przełożonym w duchu wiary i cnota ubóstwa niech nie będzie przez Was lekceważona, bo ją w wielkim poważaniu miał św. Franciszek i nazywał swą matką. Dobre dziecko nie będzie się nigdy wstydzić swej matki. Duch świata niech się nie wkrada.

Jeszcze jedno moje zlecenie – miłujcie się wzajemnie. Dążcie ciągle z cnoty w cnotę, wszak od początku służby Bożej przyjęłyśmy na siebie obowiązek podążania za Jezusem: „pójdę za Tobą Panie, gdziekolwiek pójdziesz”, a wiemy jaka to Droga. Za Nim podążając dojdziemy do szczęśliwego Wiecznego Alleluja”[12].

Kroczy więc Zgromadzenie głosząc Ewangelię poprzez znak trwania w życiu zakonnym i posłudze cierpiącym wierne hasłu: „Wszystko dla Jezusa przez Maryję i Józefa”.

„Czyż jest piękniejsze, nad to radykalne,
ewangeliczne hasło,
które uczyniłaś Matko programem swojego życia
i przez siebie założonego Zgromadzenia zakonnego
„OD CIERPIĄCYCH”?
WSZYSTKO
co mnie określa i stanowi,
co i tak jest darem Bożym
ma służyć Jezusowi – memu Panu i Królowi.
Służyć jak siostra i matka
jak Ty – Matko Kazimiero,
jak Józef i Maryja.
Przy Ich pomocy. Zawsze.
We dnie i w nocy.
Jak każdą modlitwę, pracę, rekreację,
chorych pielęgnowanie,
jak każdy dzień zaczynam
i kończę tymi słowami,
tak wszystko w moim życiu
niech się stanie dla Jezusa.
WSZYSTKO,
bez marginesu dla siebie,
w wieku młodzieńczym, dojrzałym czy w starości,
w zdrowiu, chorobie, czy pozornej bezczynności,
w milczeniu i mówieniu, modlitwie i pracy,
cierpieniu i umieraniu,

WSZYSTKO DLA JEZUSA. I jak piękne jest to zawołanie tak piękne życie niech się stanie”[13].

Zgromadzenie staje się znakiem w Kościele i dla świata poprzez konkretne osoby, które go tworzą. Ich serce zostało pociągnięte przez Oblubieńca dusz ludzkich. Każda osoba powołana budzi pewien zachwyt. To dotknięcie znaku obecności Boga i Jego miłości. Te uczucia odnajdujemy w słowach Matki Kazimiery: „Zwróciłyście uwagę pewnie na to, jak jedne wchodzą, drugie wychodzą z Nowicjatu. Cóż to wszystko znaczy? Jedne odnawiają swój ślubny związek z Jezusem, drugie oddają Mu się po raz pierwszy, inne dopiero wstępują na tę drogę życia zakonnego. Są to wszystko różne stopnie Łaski Bożej, a każda z nich ceny i wartości nieskończonej”[14].

Wypada prosić dla nas samych o docenienie skarbu powołania, który jak powiedziała Matka Kazimiera jest „wartości nieskończonej”. A także wspomnieć Siostry i osoby świeckie, które są już ze swym Oblubieńcem w wieczności i prosić dla nich o szczęśliwą wieczność oraz o ich wstawiennictwo.

Kończąc chciałbym posłużyć się raz jeszcze słowami Matki Kazimiery, która wskazała Siostrom na jedyny Znak dany nam od Ojca, którego w Duchu Świętym mamy odnajdywać i za Nim kroczyć: „Jużeście się tyle nasłuchały (...), że zdaje się zbytecznym dorzucać coś jeszcze, jakby do pełnego naczynia, by się przez brzegi nie przelało. Ale jak ta matka widząc rozbiegające się dzieci jeszcze im na drogę szepcze i dorzuca przestrogi tak i ja w tej chwili przypominam wam, że idziecie w świat jako zależy od dzielności Wodza, a naszym Wodzem Chrystus!”[15].

Ks. Marek Szymula

 


[1] K. Gruszczyńska, Przemówienie przed ślubami s. Ireny i przyjęciem do Nowicjatu z dnia 16 XI 1921, AFC, rkp.

[2] K. Gruszczyńska, cyt za: J. Nalepa, Najwierniejsza, Warszawa 1999, 20.

[3] H. Koźmiński, List O. Honorata napisany w r. 1907 z okazji 25-lecia Zgromadzenia Franciszkanek od Cierpiących, AFC, mps.

[4] Tamże.

[5] Por. Homilia Józefa Kardynała Glempa, Prymasa Polski wygłoszona 8 czerwca 1982 r. podczas Mszy świętej odprawionej w kaplicy przy ul. Wilczej 7 w Warszawie z okazji Jubileuszu stulecia Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących, w: Dziedzictwo bł. Honorata Koźmińskiego, pr. zb. pod red. H. Szumił, G. Bartoszewskiego Warszawa-Sandomierz 1998, 213.

[6] Jan Paweł II, Salvifici doloris, nr 13.

[7] H. Koźmiński, Kazanie na św. Walentego, AWP IIB, z. 3, 54.

[8] H. Koźmiński, Kazanie o Świętości, AWP IIB, z.2, 43.

[9] H. Koźmiński, Kazanie na Niepokalane Poczęcie NMP 1892, AWP IIB, z. 3, 292-292.

[10] H. Koźmiński, Wstęp do drugiego kazania o wierze i miłości św. Wawrzyńca, AWP IIB, z. 3, 192.

[11] H. Koźmiński, Kazanie na znalezienie Świętego Krzyża. Majowe 1870, AWP IIB, z. 1, 781.

[12] K. Gruszczyńska, Przemówienie na Wielkanoc z dnia 17 IV 1927 r., AFC, rkp.

[13] J. Nalepa, Najwierniejsza, dz. cyt., 22-23.

[14] K. Gruszczyńska, Przemówienie przed ślubami s. Ireny..., dz. cyt.

[15] K. Gruszczyńska, Przemówienie po odnowieniu Ślubów dani 21 XI 1920 r., ASF, rkp.

  
Designed by Joomla! Slider

~ Strona główna ~ Historia ~ Założyciele ~ Bursa ~ ZPO Dom św. Franciszka ~ Wspólnoty ~ Powołania ~ E-kartki ~ Czytelnia ~ Linki ~ Kontakt ~

Copyright © 2012-2018 Franciszkanki od Cierpiących. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Stworzone dzięki Joomla!