Gdzie jest ubóstwo z radością, tam nie ma ani chciwości, ani skąpstwa.
św. Franciszek z Asyżu


PDF Drukuj Email

Joanna Gędek CSFA

Ideał posłuszeństwa zakonnego na podstawie życia i zaleceń Matki Kazimiery Gruszczyńskiej

Referat wygłoszony na Sympozjum w domu głównym 27-28.10.2007

„Prawdziwa wolność człowieka zależy od pełnego poddania się Bogu, inaczej bowiem złudne dobra odbiorą człowiekowi wolność".[1] To zdanie napisane w duchu posoborowej odnowy życia konsekrowanego znalazło już wcześniej swoje odbicie w Założycielce Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących, Kazimierze Gruszczyńskiej. Ona to, nie tracąc nic ze swej wolności, starała się „wsłuchiwać" w wolę Bożą i być jej konsekwentnie posłuszną, mimo wynikających stąd nieustannych cierpień i trudności. Ta wierność woli Bożej daje się zauważyć w poszukiwaniu jej życiowego powołania i w realizowaniu go, formowaniu nowego zgromadzenia, w którym – jak podają jej biografowie – była niedoścignionym wzorem posłuszeństwa oraz w praktycznych radach i wskazówkach dawanych siostrom, aby one zawsze pozostawały w duchu wiary posłuszne Bożym planom.

O. Honorat ustanawia Kazimierę Gruszczyńską przełożoną Zakładu „Przytulisko" w Warszawie, która z osób pragnących poświęcić się służbie Bożej, ma utworzyć nowe Zgromadzenie i przygotować dla niego odpowiednią przełożoną. Po wykonaniu zadania ma wrócić do swego zgromadzenia Sióstr Posłanniczek. I tu się zaczyna prawdziwa, jeśli tak można powiedzieć, droga krzyżowa Matki Gruszczyńskiej, pełna niemalże heroicznego posłuszeństwa względem woli Bożej. Matka Kazimiera nie przeczuwała jeszcze wtedy, że to ona będzie przełożoną tego nowego zgromadzenia i że wynikną z tego poważne komplikacje i trudności. Miała jednak pewność, że pełni wolę Bożą objawioną przez przełożonych i przez o. Honorata, który tą sprawą kierował oraz przez wymagania jakie w tej sprawie stawiał Kościół.  To wszystko odbiło się na jej zdrowiu, ale pozwoliło jej być szczęśliwym i w pełni dojrzałym człowiekiem nie dającym się ponieść uczuciom, sytuacjom, nieufnościom czy niesłusznym oskarżeniom. To posłuszeństwo stało się jej twórczym działaniem. Żywy przykład Matki Kazimiery pokazywał, że posłuszeństwo zakonne nie jest zniewoleniem człowieka, ale środkiem dającym możliwość osiągnięcia pełnej dojrzałości a także pozwalającym najpewniej wypełnić Boże plany. W tym właśnie duchu Kazimiera wypowiedziała, w późniejszym swoim życiu, jedno z najpiękniejszych zdań dotyczących tej rzeczywistości. Pisze ona: „… jako Wasza Matka stojąc nad grobem, pragnę Wam zostawić naukę, że nigdy swych przyrzeczeń nie zmieniajcie – gdzie Wam Bóg raz wykaże wolę swoją – choćby kolec na kolcu ranił Wasze członki – nie cofajcie się- nie szukajcie drogi dogodniejszej. – Mówię tu o sobie, że choć Was kochałam i kocham, całym sercem – cierpiałam wiele, będąc z innego Zgromadzenia, gdy miałam proponowane opuścić swoje – co by mi wszystko ułatwiło, na to się ani na minutę nie zgodziłam – nie zachwiałam – będąc gotowa na każde zawołanie swych przełożonych uważałam, że łamiąc pierwotne przyrzeczenia, nie przyniosłabym Wam błogosławieństwa Bożego. – A dlaczego Bóg dał Wam ten krzyż – i mnie z Wami –to już niedocieczony Wyrok Boży."[2] Według Założycielki cechą posłuszeństwa zakonnego jest poddanie się woli Bożej, zawartej w Konstytucjach, Regule, objawionej przez prawowitych przełożonych oraz przez władze Kościoła. Szczególnie wiele miejsca w swoich wypowiedziach poświeciła Matka zagadnieniu posłuszeństwa względem przełożonych, gdyż właśnie ono jest jednym z najtrudniejszych i najważniejszych elementów życia zakonnego, o które „rozbijają się" pozostałe śluby i całe życie wspólnotowe.  Osoba zakonna powinna się kierować przede wszystkim duchem wiary, który jest fundamentem posłuszeństwa. Bez wiary właściwe rozumienie posłuszeństwa jest praktycznie niemożliwe, ponieważ będzie to tylko bezsensowne, mechaniczne i zewnętrzne wypełnianie poleceń, które z czasem staną się nieznośnym ciężarem, zewsząd ogarniającym istotę ludzką. Założycielce chodziło o to, aby przez wiarę angażował się w posłuszeństwo cały człowiek nie tylko w sposób zewnętrzny, ale i wewnętrzny, żeby zaangażował także swój rozum i wolę. Podstawą do wiary w taką a nie inną wolę Bożą, objawioną przez przełożonych, miał być przykład samego Chrystusa, który pełnił wolę Ojca, poddając się decyzjom i wyrokom władz ziemskich. „Ukochajcie posłuszeństwo, słuchajcie przełożonych w duchu wiary wedle zalecenia Pana Jezusa, wtedy posłuszeństwo nie będzie uciskiem niewolniczym, ale dźwignią serca do Boga".[3] Posłuszeństwo zakonne nie przychodzi łatwo, mimo, że złożyło się taki ślub. Trzeba się w nim nieustannie ćwiczyć i to zaczynać od małych codziennych rzeczy, bo te często są najtrudniejsze. W tym codziennym hartowaniu silnej woli ma pomagać także przełożona a nawet stwarzać ku temu okazje. Sama Założycielka wykorzystywała róże sytuacje, aby pomóc siostrze ćwiczyć się w posłuszeństwie ale czyniła to w sposób niezwykle delikatny  i subtelny. „Siostra Agata nie pozwoliła mi umyć rąk, które miałam w sadzach usmarowane aż do łokcia, wychodząc z ganku skryłam moje brudne łapy za siebie i tak uklękłam przy Wielebnej Matce Kazimierze Gruszczyńskiej. A Matka całując mnie w głowę śmieje się i mówi do mnie: Drogie moje Dziecko nie wstydź się twych rąk. Ja umyślnie tak kazałam siostrze Agacie, żeby ci nie pozwoliła rąk myć, ażeby cię wypróbować czyś ty posłuszna. Drogie moje Dziecko, Ty masz przed sobą śliczne pole, ale na nim będziesz długo i ciężko pracować. Natura twoja żywa i skłonna do samowoli nie prędko ci się da urobić. Ale twoja silna wola bardzo wiele dobrego zrobi." [4] Dzięki wierze i silnej woli można pokonać największe trudności w posłuszeństwie, chociaż – jak można wnioskować z tej wypowiedzi – jest to praca zakrojona na całe życie. Matka Kazimiera zdawała sobie doskonale sprawę z trudności, jaką jest zobaczenie Boga w drugim człowieku, a jeszcze bardziej uznanie, że ten konkretny człowiek zastępuje Boga na ziemi i objawia Jego wolę. Mając świadomość tej trudności, często poruszała ten temat z siostrami i mocno apelowała o ducha wiary. „Na piątkowe zebrania idź z wiarą, nie szukaj ludzi, ale woli Bożej i z chęcią korzystania z tej chwili i łask wielkich, to doznasz ulgi, pociechy i pokrzepienia ducha. –„Nie lubię być zależną"- A za kim siostra idzie? Pod jaką chorągiew się zapisała? Czy buntu czy też świętego posłuszeństwa? A więc trzeba się pokonywać, aby Pan i Mistrz nie wykreślił hardego, zuchwałego żołnierza… Nie patrz na osobę, ale na zadanie".[5] „Bóg wymaga nie tego, abyście rozumiały, ale abyście jak żołnierze wykonywały coście przyrzekły z miłości, jak dzieci do Ojca".[6] Faktem jest, że przełożona nie jest istotą doskonałą we wszystkim, że posiada także wady i to może bardzo widoczne, że w wielu sprawach może się mylić i niejednokrotnie wydawać niezbyt trafne polecenia i rozwiązania różnych sytuacji. Ale mino wszystko trzeba na nią patrzeć jako na narzędzie w ręku Boga, przez które on objawia swoją wolę. „Przełożona jest dla nas drogowskazem. Nie patrzcie na ich błędy, bo ludźmi są, wady mają i borykają się z nimi, chcą się poprawić, ale życie nie może być bez upadków. Słuchajcie czego was uczą i co polecają".[7] W realizowaniu doskonałego posłuszeństwa M. Gruszczyńska przestrzega aby stosunek podwładnych do władz zgromadzenia nie miał formy tylko urzędowej. Powinien mieć w sobie coś z serdeczności rodzinnej. Między siostrami a władzami zgromadzenia powinna panować atmosfera zaufania, otwartości, szczerości, bez pokątnych załatwiań spraw, ale jak w relacji dzieci – rodzice. Taka atmosfera według Założycielki ma nas ustrzec od partii, rozłamów i upadku ducha zakonnego w Zgromadzeniu. W przeciwnym razie podwładna sama dla siebie będzie przyczyną trudności, przykrości i nieporozumień.Matka Gruszczyńska nigdy nie rozumiała posłuszeństwa jako bezmyślności, ale jako twórcze działanie.Wszelkie próby i metody były dobrą okazją do ćwiczenia się w cnocie posłuszeństwa, aby było ono ochotne, radosne, świadome, angażujące umysł i wolę bez jakiegoś szemrania czy krytykowania, które jest tak bardzo przeciwne ideałowi posłuszeństwa. M. Kazimiera, uczestnicząc w codziennym życiu sióstr niejednokrotnie powtarzała: „Posłuszeństwo jest kamieniem węgielnym ducha zakonnego". [8] I trzeba przyznać, że w przestrzeganiu tej zasady była bardzo surowa zwłaszcza względem siebie, ale i nie tolerowała żadnej samowoli ze strony sióstr. Wszystkie inne wykroczenia i słabości darowała i podchodziła do nich z prawdziwą wyrozumiałością, ale wobec sióstr nie zachowujących posłuszeństwa i nie mających tego ducha była nieubłagana i bardzo wymagająca. „Co do s. Józefy Ż. ponieważ było zastrzeżone, że nigdy bez uprzedniego zapytania i zezwolenia na takie niespodziewane przyjazdy nie pozwalam, wobec takiego lekceważenia poleceń, choćbym mile ją widziała i nawet chciała, aby uwielbiała dzieła Boże, dziś nie mogę zaprosić, bo sama przekreśliłabym posłuszeństwo – surowo ale musowo." [9] Ks. Wyrębowski przy zwłokach Matki powiedział: „ …nie znałem bardziej karnej jak Wasza Matka Generalna, potrafiła wszystko wykonać. Dla niej nie było trudności, żeby obowiązki i prawo zachować i tego też wymagała od Was, a jeżeli była kiedy dla niejednej ostra, surowa, to dlatego, że nie widziała w niej karności".[10]Jeśli siostra postępowała wbrew posłuszeństwu Matka naznaczała pokutę w formie przede wszystkim modlitwy, aby wynagrodzić Bogu tę samowolę. Czyniła tak, dlatego gdyż zdawała sobie sprawę, że tylko przez serdeczny dialog z Bogiem siostra będzie w stanie zrozumieć wartość i sens tej rady ewangelicznej. Wiadomo, że Matka będąc wierna posłuszeństwu zakonnemu, niejedną poniosła ofiarę. Uprzedzała również, że siostry też będą musiały ją ponieść, bo bez ducha ofiary nie ma posłuszeństwa zakonnego. Jednakże radzi, aby: „która musi złożyć z czego ofiarę niechby ją składała z radością. Cieszcie się ze wszystkiego i w każdej chwili".[11] Wiadomo również, że Matka nie lubiła sióstr ponurych. Dlaczego? Człowiek pełniący w sposób wolny wolę Bożą, musi być radosny, bo zdąża do prawdziwego dobra i szczęścia wiecznego. Posłuszeństwo zakonne dobrze rozumiane, jest więc źródłem radości, chociaż złączonej niejednokrotnie z krzyżem. „Chętnie cierpieć będę, aby podniósł się duch zakonny, duch prawdziwego posłuszeństwa".[12] Posłuszeństwo zakonne oprócz ofiary ma też wiele zalet tak koniecznych i właściwych dojrzałemu człowiekowi. Dzięki posłuszeństwu zakonnica ma doskonałą okazję, aby uchronić się od „mazgajstwa" a być zahartowaną jak stal, którą można tłuc i giąć, a nic jej nie będzie, poza tym, iż będzie rosła w duchową siłę, siłę, która będzie siłą całego zgromadzenia. Jeżeli Zgromadzenie, chce się prężnie rozwijać na chwałę Bożą, to musi tam kwitnąć koniecznie duch posłuszeństwa, gdyż to jest dowód miłości do Zgromadzenia. A jeżeli go nie będzie w zakonie to – jak twierdzi Założycielka – nie będzie powołań, gdyż nieposłuszeństwo „stanowi główną zaporę dla nowych powołań".[13] Życie zgodne w wolą Bożą, umiłowanie jej i szukanie we wszystkim posiada jeszcze jeden przywilej: ludzkie serca stają się czyste i miłe Chrystusowi. Stają się przybytkiem, w którym sam Bóg chętnie przebywa. Matka Gruszczyńska, mówiąc czy pisząc o posłuszeństwie, przede wszystkim przestrzega przed krytyką, szemraniem, zlekceważeniem i niewykonywaniem poleceń przełożonych. Dla niej były to elementy, które najbardziej sprzeciwiały się duchowi posłuszeństwa i które wręcz go rozbijały. W takim postępowaniu od razu było widać, że nie o wolę Bożą chodzi, ale  o własną, a poza tym brak tego, co fundamentalne, czyli ducha wiary i miłości. Założycielka wypowiedziała także swoje „biada" w związku z posłuszeństwem:  „O biada takiej duszy, z którą przełożeni liczyć się muszą i „nie" jej nie mówią".[14] Doświadczenie pokazywało, że były i będą w zakonie takie dusze, które w sposób sobie wiadomy przeprowadzają swoją wolę za pozwoleniem przełożonych. Przełożeni zostają niejako zniewoleni przez takich podwładnych, którzy w umiejętny sposób pokierują władzami dla zrealizowania swoich planów. Takich możliwości ideał posłuszeństwa nie dopuszcza. Fakt, że przełożonym trzeba dużo odwagi i męstwa, aby zło nazywać po imieniu i nie liczyć się z żadnymi względami, ale – jak to Matka powiedziała: „niekiedy widząc, że ich przestrogi gorsze zło za sobą pociągną, dla uniknięcia tego raczej zmuszeni są milczeć". [15] Jest to sprawa dyskusyjna w pewnym sensie, bo może takiego postępowania siostry, z którą wszyscy muszą się liczyć, należałoby szukać u początków jej powołania, a może też przełożeni wcześniej popełnili jakieś błędy i niejako sami doprowadzili do takiej sytuacji. Współpracując z o. Honoratem przy układaniu Konstytucji Zgromadzenia, a następnie starając się o ich zatwierdzenie, posłusznie dostosowuje się do wymagań Kościoła, chociaż nie ustępuje z wytyczonego celu Zgromadzenia, nie przyspiesza sprawy nawet o jeden dzień, aby we wszystkim okazała się dokładnie wola Boża. Tego samego uczy siostry i taką cierpliwą postawę zaleca im w praktykowaniu każdego rodzaju posłuszeństwa. Nie ma według Matki, rzeczy niemożliwych do wykonania. Stojąc w obliczu śmierci, przekazała swój testament, w którym prosiła siostry aby pamiętały, iż przełożeni zastępują Boga i żeby były im posłuszne, ulżyły ich ciężarom, żeby unikały szemrania „że tak byłoby lepiej czy wygodniej"[16] a będą miały zadowolenie, że są tam i robią to co Bóg chce. I to właśnie jest jeden z najbardziej  charakterystycznych rysów Założycielki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. Na koniec trzeba przyznać, iż Matka Kazimiera bardzo precyzyjnie określała tę radę ewangeliczną, umiała zobaczyć w niej ogromne bogactwo i niezgłębione wartości. Potrafiła ukazać siostrom ogromny sens posłuszeństwa i własną postawą zachęcić do praktykowania go, trwania w nim i do ukochania go.

Przypisy

[1][1] A.Jankowski, „Ciasna brama i wąska droga", Poznań-Warszawa 1984, s.35.

[2][2] Historia Zgromadzenia Matki Kazimiery z 1907, msps, A.F.C.s.C.I, T.I  26/MK.

[3][3] Por. Wybór Pism Matki Kazimiery Gruszczyńskiej, (red. J. R. Bar), Warszawa 1981, s. 331.

[4][4] Z notatek s. Cz. Lewandowskiej, A.F.C.s.C.I, T.I 58/MK.

[5][5] Por. Wybór Pism Matki Kazimiery Gruszczyńskiej, dz. cyt., s. 317.

[6][6] Życiorys Matki Kazimiery Gruszczyńskiej napisany przez brata s. Gerardy Kozielewskiej, rkps, A.F.C.s.C.I, T.I  46/MK.

[7][7] Por. Wybór Pism Matki Kazimiery Gruszczyńskiej, dz. cyt., s. 367.

[8][8] Życiorys śp. Czcigodnej Matki Kazimiery Gruszczyńskiej Założycielki ukrytego Zgromadzenia SS Franciszkanek od Cierpiących w Warszawie, T.I, A.F.C.s.C.I, T.II  92/MK.

[9][9] Rys Życia Kazimiery Gruszczyńskiej i Wybór Pism, J. Stępień, w: Polskie Teksty Ascetyczne, (red.J.R. Bar OFMConv, t. II) Warszawa 1981, s. 289.

[10][10] J. Sobiszek, Przemówienie pożegnalne X Wyrębowskiego przy zwłokach Matki, A.F.C.s.C.I, T.I 34/MK.

[11][11] Życiorys Matki Kazimiery… cyt. w przyp. 6.

[12] Por. Wybór Pism M.K. Gruszczyńskiej, dz. cyt., s. 294.

[13][13] M. Łazowska, Przemówienia Matki Kazimiery Gruszczyńskiej z okazji uroczystości Zgromadzenia (1920-1923, 1925-1927), A.F.C.s.C.I, T.I 43/MK.

[14][14] Wybór Pism M.K. Gruszczyńskiej, dz. cyt., s.364.

[15][15] M. Łazowska, dz. cyt.

[16][16] Por. Wybór Pism M.K. Gruszczyńskiej, dz. cyt., s.367.

 


Copyright © 2012-2018 Franciszkanki od Cierpiących. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Stworzone dzięki Joomla!