Gdzie jest ubóstwo z radością, tam nie ma ani chciwości, ani skąpstwa.
św. Franciszek z Asyżu


Mulitimedia

Maryja - Nauczycielką modlitwy PDF Drukuj Email

Ks. Józef Kudasiewicz KUL

Chcemy się przyjrzeć modlącej się Maryi. Chcemy uczyć się od Niej, jaka powinna być modlitwa uczniów Jezusa. Są nam bardzo potrzebne takie wzory autentycznej modlitwy, najpierw dlatego, żeby nie pobłądzić w naszej modlitwie, ażeby nie zejść na manowce emocji, a jeszcze bardziej dlatego, żeby po prostu dobrze się modlić. Bardzo potrzebujemy dzisiaj mistrzów modlitwy. I taką Mistrzynią modlitwy jest Maryja, Matka naszego Pana. Chociaż Pismo Święte mało mówi o Maryi, to jednak bardzo wiele możemy się z tych zdań Pisma Świętego dowiedzieć o Jej modlitwie, o stylu modlitwy Matki Jezusa. Zobaczmy więc z Ewangelią w ręku, jak się Maryja modliła.

1. Modlitwa uwielbienia – Magnificat

Pierwszą udokumentowaną przez św. Łukasza modlitwą jest Magnificat: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” (1,46). Hymn ten jest pieśnią uwielbienia. I chyba nie przez przypadek Ewangelie na pierwszym miejscu w modlitwie Matki Najświętszej stawiają taką właśnie modlitwę. Jest to najdoskonalsza modlitwa, jaką człowiek może zanieść do Boga tu, na ziemi. Jest ona całkowicie bezinteresowna: nie ma w niej ani jednego słowa prośby, tylko samo wychwalanie Pana, bo dobry, bo na wieki Jego miłosierdzie, bo uczynił wielkie rzeczy w historii narodu izraelskiego, z którego Matka Najświętsza wyszła. Uczynił wielkie rzeczy również w Jej życiu, gdyż stała się Matką Syna Najwyższego. Maryja uwielbia Boga za te wielkie rzeczy, jakie w Jej życiu uczynił. Każdy autentyczny hymn zaczyna się od wstępu, w którym jest uroczyste wezwanie do chwalenia Boga: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” albo np. „Chwalcie Pana wszystkie narody” (w tłumaczeniu Karpińskiego: „Chwalcie, o dziatki, najwyższego Pana”). Po tym wezwaniu do chwalenia Pana następują motywy, dlaczego my, ludzie, powinniśmy tak bezinteresownie, tak entuzjastycznie wychwalać Boga. Motywy te są różnorakie: bo Bóg stworzył wspaniały, piękny świat i otacza go opieką; bo Bóg działa w historii ludu wybranego, w historii Kościoła i naszej historii również. Za to wszystko, co Bóg dla nas uczynił, winniśmy Go uwielbiać.

Ale w Magnificat jest również motyw ubogich i pokornych. Maryja przypomina, że Bóg lituje się w sposób szczególny nad ubogimi, pokornymi, a poniża władców. Maryja, mimo że uwielbia Boga, jest uczulona na sprawy ludzkie. Szekspirowski Hamlet wygłasza taką oto piękną sentencję: „Słów bez miłości nie przyjmują w niebie”. Nawet tak pięknych słów, jak Magnificat lub „Ojcze nasz”. Słów bez miłości w niebie nie przyjmują – uczy Maryja.

Modlitwa uwielbienia jest najdoskonalszą i najbardziej dojrzałą modlitwą człowieka zafascynowanego wielkością, świętością i miłosierdziem Boga Zbawcy. O jej dojrzałości świadczy bezinteresowność. Tylko małe dziecko wyciąga ręce i ciągle prosi; człowiek dojrzały religijnie umie zapomnieć o sobie i potrafi Panu dziękować i uwielbiać Go. Maryja wyśpiewała swoją pieśń uwielbienia po spotkaniu z Bogiem podczas zwiastowania, kiedy to została napełniona Duchem Świętym, i w kontakcie z człowiekiem w nawiedzeniu św. Elżbiety (Łk 1,39-45). Nieprzypadkowo wśród modlitw Matki Pana św. Łukasz na pierwszym miejscu umieścił hymn uwielbienia. Magnificat można by nazwać małym psałterzem Maryi.

2. Medytacja – „rozważała je w swoim sercu”

Drugi rodzaj modlitwy, o którym dwukrotnie wspomina św. Łukasz (2,19.51), to „rozważanie w sercu”, czyli medytacja, kontemplacja. Maryja rozważała to, co o Jezusie objawili aniołowie pasterzom. Inni poprzestali na dziwieniu się tym, co mówili pasterze; Ona rozważała to w swoim sercu. Rozważała także słowa swojego Syna, który powiedział, gdy Go odnaleziono w świątyni jerozolimskiej: „Potrzeba, abym był w sprawach Ojca mojego”. Maryja wnikała w słowa Jezusa. Słowa te są zawarte w Ewangelii. I znowu mamy drugi rodzaj modlitwy, jakże istotny – modlitwę kontemplacji, ciszy, wnikania w słowo Boże, w słowo Ewangelii. Już prorok Jeremiasz (12,11) narzekał: „Spustoszona jest ziemia, bo nie ma, kto by rozważał w swoim sercu”. Wielki mistrz modlitwy, współczesny teolog Tomasz Merton, tak pisze o modlitwie kontemplacyjnej: „To właściwie owe pozornie bezużyteczne elementy życia modlitwy, kontemplacja, cisza i «pustka» czynią życie prawdziwie życiem. Bez kontemplacji liturgia staje się jedynie pobożnym widowiskiem, a paraliturgiczna modlitwa – zwykłą paplaniną. Bez kontemplacji modlitwa myślna jest tylko jałowym ćwiczeniem umysłu. Bez kontemplacji i wewnętrznej modlitwy Kościół nie może wypełnić swej misji przemiany i zbawienia ludzkości. Bez kontemplacji obróci się w sługę cynicznych potęg doczesnego świata, niezależnie od tego, jak gorąco jego wierni będą zapewniali o swoim zaangażowaniu w walkę o królestwo Boże”. Wiele w naszym życiu zależy od modlitwy kontemplacyjnej.

Maryja rozważająca w swym sercu słowa i czyny Jezusa przypomina Kościołowi wszystkich czasów, co powinno być treścią rozważania – a powinno nią być słowo Boże, Ewangelia. Psałterz był Jej modlitewnikiem i śpiewnikiem, zaś słowa i czyny Jezusa, słowa o Jezusie – księgą medytacji.

3. Udział w pielgrzymkach do Jerozolimy

Maryja brała czynny udział w pobożności ludowej, uczestnicząc w pielgrzymkach do świętego miasta na święto Paschy. Prawo żydowskie nakazywało trzy razy w roku pielgrzymować do świątyni jerozolimskiej (Pwt 16,16). Trudności związane z długą podróżą sprawiły, że udawano się tam raz w roku, przeważnie na Paschę. Kobiety i dzieci nie były do tego zobowiązane; nakazywano jednak przed trzynastym rokiem życia przyzwyczajać je do spełniania obowiązków religijnych. Obecność więc Maryi i dwunastoletniego Jezusa w świątyni trzeba uważać za wyraz ich szczególnej pobożności. Świadczy o tym również pobyt w Jerozolimie podczas całego święta.

Udział w pielgrzymce odsłania nowy obszar modlitwy i duchowości Maryi. Za krótką wzmianką o pielgrzymowaniu do Jerozolimy kryje się wielkie bogactwo modlitwy Matki Jezusa. Ta, która uwielbiała Pana, rozważała w sercu, bierze również udział w pobożności i modlitwie ludowej, jaką była pielgrzymka. „Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy”. Żeby coś powiedzieć, jaka była ta modlitwa w czasie takiej pielgrzymki, trzeba zbadać źródła. Pielgrzymi zbierali się nocą w określonym miejscu. Nad ranem zjawiał się przewodnik pielgrzymki i śpiewał wezwanie: „Wstańcie, wstąpimy na Syjon do Pana, Boga naszego” (Jr 31,6). Pątnicy wstając odpowiadali: „Uradowałem się, gdy mi powiedziano: pójdziemy do domu Pana” (Ps 122). Psalmy te są pozostałością z tych właśnie pielgrzymek. Matka Najświętsza śpiewała je z ludem, idąc na Święto Paschy. Pielgrzymka w pojęciu biblijnym miała charakter radosny; pielgrzymi szli bardzo wolno, pochód otwierał fletnista, który grał na swym instrumencie, prowadzono również wołu, który miał być złożony na ofiarę. Pielgrzymi nieśli dary ofiarne, które składano potem w świątyni. Kiedy dochodzili do celu, śpiewali psalmy tzw. gradualne: „Już stoją nasze stopy w murach twoich, Jeruzalem” (Ps 122), na co odpowiadał im chór lewitów: „Chwalcie Boga w Jego świątyni” (Ps 150). Matka Najświętsza żyła modlitwą ludu, idąc na Święto Paschy do Bożego miasta. W czasie śpiewu ostatniej strofy wchodzono na dziedziniec świątyni. Na spotkanie pielgrzymów wychodzili lewici ze śpiewem Psalmu 30: „Wysławiam Cię, Panie, boś mnie wybawił i nie uradowałeś mych wrogów z mojego powodu”. W czasie pielgrzymki na Pięćdziesiątnicę wierni po psalmie powitalnym składali na ręce kapłanów pierwociny ziemi, recytując przy tym uroczyste wyznanie wiary (Pwt 26,3-10). Podczas pielgrzymki na Święto Paschy ojcowie rodzin składali w ofierze baranka.

W czasach Starego Testamentu zabijano baranka w dniu 14 Nizan, w godzinach popołudniowych: między godziną trzecią a piątą mieszkańcy Jeruzalem i pielgrzymi zabijali baranka w świątyni. Przynosili go ojcowie rodzin. W czasie składania ofiary z baranka paschalnego lewici śpiewali tzw. hallel (Ps 113–118). Psalmy te rozpoczynają się od „alleluja”, (stąd nazwa hallel). Wspominają one wyjście z niewoli egipskiej (Ps 114). W śpiewie lewitów uczestniczyli ojcowie rodzin, wtórując swoim „alleluja” po każdej strofie psalmu. Przy Psalmie 118 uczestnicy obrzędu śpiewali prawdopodobnie refren: „Łaska Jego na wieki” (Ps 118,1.2.3.4.29).

4. Modlitwa rodzinna

Zabitego w świątyni baranka spożywano w domach, w rodzinach, na wieczerzy paschalnej. W czasie jej spożywania również śpiewano hallel. Część pierwsza – po nalaniu drugiego kielicha; ojciec rodziny wygłaszał tzw. haggadę paschalną, w której wyjaśniał dzieciom i niewiastom sens uczty paschalnej (Wj 12,26; 13,8). Tłumaczył również symbolikę pokarmów (przaśny chleb, gorzkie zioła, baranek paschalny). Wspominał przy tym wielkie interwencje Boże w historii Izraela, a szczególnie wyzwolenie z Egiptu. Echa tych wielkich wydarzeń słychać w Magnificat, który można nazwać hallelem Maryi. To właśnie podczas wyjścia z niewoli egipskiej Bóg przejawił „moc ramienia swego” (Łk 1,51); wtedy również „strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych” (Łk 1,52). Haggada paschalna była dla Maryi lekcją historii zbawienia. Ojciec rodziny kończył haggadę wezwaniem: „Zaśpiewajmy przed Bogiem: alleluja!” Po tym wezwaniu śpiewano hallel, który był uwielbieniem Boga i medytacją Jego wielkich dzieł w historii Izraela. Drugą część hallelu śpiewano na zakończenie wieczerzy, w czasie picia czwartego kielicha. Według niektórych świadectw rabinackich, po zakończeniu wieczerzy śpiewano jeszcze tzw. wielki hallel tj. Ps 136. Jest to psalm szczególny; ma budowę litanijną – w co drugim wierszu pieśni przez całą rozciągłość psalmu powtarza się ten sam refren:

„Alleluja.
Chwalcie Pana, bo dobry,
bo Jego łaska na wieki.
Chwalcie Boga nad bogami,
bo Jego łaska na wieki”
(w. 1-2).

Jest to przepiękny hymn pochwalny na cześć Boga Stworzyciela (w. 4-9) i Pana dziejów (w. 10-25). Pochwała przechodzi w dziękczynienie, podobnie jak w Magnificat (Ps 136,26), gdzie można spotkać wiele reminiscencji z tego Psalmu. W refrenie powtarza się rzeczownik eleos, w Magnificat występuje dwa razy (Łk 1,50.54). Bóg nazywany jest Panem (Kyrios – Ps 136,1; Łk 1,46). Psalm opiewa wielkie cuda (thaumasia megala), dokonane przez Boga; są one synonimem „wielkich rzeczy”, które wychwala Maryja (Łk 1,49). Nie są to analogie tylko przypadkowe. Św. Łukasz pokazuje w ten sposób, jak religijność ludu wybranego wpływała na formację Maryi. Uczestnictwo w pielgrzymkach, udział w liturgii świątynnej, coroczne wieczerze paschalne z haggadą ojca rodziny miały żywy oddźwięk w Jej życiu. Nie zrozumiemy Maryi, gdy Ją oderwiemy od Jej ludu, od jego religijności i zwyczajów. Modlitwa Maryi bez tego kontekstu zawieszona jest w próżni.

Paweł VI nazwał Maryję „Nauczycielką pobożności” (MC 47). Czego nas uczy Maryja? Zauważyliśmy już, że modlitwa Maryi była pełna chwały Boga i miłości do człowieka. Magnificat – hymn na cześć Boga, odznaczał się równocześnie wielką wrażliwością społeczną. Teraz dostrzegamy, że Maryja łączyła w sobie pobożność ludową, wspólnotową, rodzinną (pielgrzymki, świątynia, Pascha) z pobożnością indywidualną i osobistą, jaką jest rozważanie w głębi serca. Rozradowana w Panu i rozśpiewana, co roku uczestniczyła w pielgrzymce do świątyni, jak zwykła pobożna kobieta, rozważając równocześnie w głębi serca słowa o Jezusie, tak jak mędrzec izraelski rozważał słowa Tory i wielkie dzieła Boże w historii ludu wybranego. Z jednej strony rozmiłowana była w tradycyjnej pobożności swego ludu, z drugiej zaś potrafiła się wznieść na poziom mędrców, kontemplując w głębi serca słowa Boże.

Św. Łukasz bardzo wyraźnie i świadomie podkreśla związek pobożności Maryi, wyrażający się udziałem w pielgrzymce, z rozważaniem w sercu. Wskazuje na to struktura perykopy Łk 2,41-52; rozpoczyna się ona wzmianką o podróży do Jeruzalem (pielgrzymka – Łk 2,41); Maryja uczestniczyła w bogactwie modlitw i pieśni pielgrzymkowych; w centrum perykopy jest opis odnalezienia Jezusa, dialog z Nim, niezrozumienie Rodziców (2,46 n.); fragment kończy się wzmianką o zachowaniu w sercu słów Jezusa i rozważaniu ich (2,51). Werset 52 jest refrenem zamykającym Łk 1–2 (por. Łk 1,80; 2,40.52). Rozumowanie Łukasza jest następujące: udział w pielgrzymce do Jerozolimy (2,41), dialog z Jezusem (2,48), niezrozumienie (2,50) prowadziły Maryję do zachowania słów w sercu i rozważania ich (2,51). Od modlitwy ustnej i śpiewu poprzez rozmowę z Jezusem doszła Maryja do medytacji i kontemplacji.

Maryja obecna jest w tajemnicy Kościoła jako ciągle żywy i aktualny prawzór (RM 44). Czego się może od Niej nauczyć Kościół współczesny? Dwu bardzo ważnych rzeczy.

Pierwsza nauka Maryi: nie ma i nie powinno być sprzeczności między autentyczną pobożnością ludową a pobożnością prawdziwych mędrców, między pobożnością wspólnotową (pielgrzymki, psalmy) a pobożnością osobistą, która znajduje swój wyraz w wyciszonej medytacji w głębi serca. Maryjnym ideałem jest harmonijne łączenie tych dwóch typów pobożności i modlitwy. Śpiew i ustna modlitwa wspólnoty wierzących, wzbogacone medytacją, pogłębiają pobożność ludową, zapewniając jej ochronę przed rytualizmem i magią; rozważanie i kontemplacja mędrca, wzbogacane pobożnością ludową, nabierają spontaniczności i życia.

Problem ten istnieje również i u nas. Jak pogłębiać masową, spontaniczną pobożność ludu polskiego rozważaniem słowa Jezusa, medytacją i kontemplacją? Jak ożywić i uaktywnić religijność naszej inteligencji? Maryja jest tutaj jedynym drogowskazem. Coroczne pielgrzymki na Jasną Górę, które gromadzą różne grupy społeczne, mogłyby stać się szkołą autentycznej duchowości maryjnej, łączącej w jedno pielgrzymkowe rozśpiewanie z rozważaniem i wyciszeniem kontemplacyjnym. Takiej duchowości maryjnej chce uczyć odnowiona liturgia Kościoła, która konsekwentnie modlitwę ustną, śpiew, słuchanie słowa Bożego łączy z momentami ciszy, medytacji, kontemplacji. Lekceważenie rubryk i likwidowanie momentów ciszy, jakże częste w naszych kościołach, jest nie tylko spłyceniem, ale wprost zabijaniem pobożności. Nie rozdzielajmy tego, co Maryja tak pięknie połączyła w swym sercu.

Druga nauka: wzór Maryi rozważającej w sercu przypomina Kościołowi wszystkich czasów o kontemplacyjnym wymiarze chrześcijańskiego życia, o nieustannym wspominaniu i rozważaniu słów Ewangelii. W pierwszych dniach istnienia Kościoła apostołowie, zajęci pracą charytatywną, zaczęli zaniedbywać modlitwę i posługę słowa (Dz 6,1-3). Wnet jednak zreflektowali się i wprowadzili korekturę (Dz 6,4). Posługa słowa, ogrzana modlitwą, okazała się skuteczna.

Kościół wszystkich czasów, współczesny też, staje przed podobnym niebezpieczeństwem: aktywizmu, zabiegania, rozgadania. Na szczęście dostrzegają je co światlejsi i gorliwsi pasterze, teologowie duchowości, kaznodzieje. Wołają: „Quo vadis Ecclesia?” Dokąd idziesz, Kościele? Zatrzymaj się, wycisz się wewnętrznie!

Kardynał C.M. Martini, obejmując rządy nad diecezją mediolańską, wydał list pasterski (wrzesień 1980), który wywołał wielkie zdziwienie, a nawet szok. List nosił tytuł: „Wymiar kontemplacyjny życia”. Pasterz miał odwagę do znanych z aktywizmu i zapobiegliwości Lombardczyków skierować wezwanie: „Zapraszamy wszystkich ochrzczonych diecezji do poważnego potraktowania tego tematu, do popierania inicjatyw, które będą pomagały zwracać uwagę na ten aspekt życia chrześcijańskiego”. Do gadatliwych Włochów skierował list o „modlitwie milczenia”, o milczeniu, słuchaniu słowa, adoracji, refleksji, medytacji. Życie chrześcijańskie, zdaniem Martiniego, bez wymiaru kontemplacyjnego jest niepełne. Jak w peregrynacji Jasnogórskiej Ikony połączyć modlitwę ustną i kontemplacyjną?

5. Modlitwa wspólnotowa

W pierwszym rozdziale Dziejów Apostolskich (Dz 1,14) pokazuje św. Łukasz Maryję modlącą się pośrodku zgromadzonego Kościoła. „Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej. Przybywszy tam, weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda [brat] Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego” (Dz 1,12-14). Tekst ten pokazuje pierwotny Kościół jako rodzinę zgromadzoną w domu (sala na górze). Był to prawdopodobnie dom matki Marka. W tym domu, w tej rodzinie, jest Matka, są bracia, są siostry (niewiasty), a niektóre kodeksy dodają, że i dzieci. Prawdziwa rodzina! W Kościele tym obecna jest Matka Jezusa. Ta, która odgrywała pierwszorzędną rolę w Ewangelii dzieciństwa Jezusa, jest również obecna przy narodzinach Kościoła, Ciała Chrystusa. Jej obecność była obecnością modlitewną: „Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa...” (Dz 1,14). W tej krótkiej frazie Łukasz daje zarazem teologiczną charakterystykę tej modlitwy. Uczestniczyli w niej wszyscy (pantes), tj. cała pierwotna wspólnota. Obecność niewiast w modlitwie Kościoła zgodna jest z teologią Łukasza (8,1-4; 23,27.45; 24,1-11). Matka Jezusa modli się w Kościele, z Kościołem i za Kościół; modli się, tak jak wszyscy tworzący wspólnotę jerozolimską. Jest to prawdziwa modlitwa wspólnotowa.

Drugą cechą tej modlitwy jest wytrwałość. Świadczy o tym forma peryfrastyczna, użyta tu przez Łukasza (esan proskarterountes... te proseuche). Za pomocą tej samej formy gramatycznej opisywał Łukasz modlitwę Jezusa (6,12; 5,16). Forma ta oznacza czynność trwałą i intensywną.

Trzecią cechą modlitwy pierwotnego Kościoła jest jej jednomyślność (homothymadon). Podobnie jak lud Boży Starego Testamentu jednomyślnie odpowiedział na słowa Jahwe przekazane mu przez Mojżesza (Wj 19,8), tak samo nowy lud Boży jednomyślnie modli się do Pana. Matka Jezusa czynnie współdziała w tej jednoczącej modlitwie. Ona spaja rodzinę Kościoła. Łukasz nie mówi wyraźnie o skuteczności tej modlitwy. Relacja jednak, jaka istnieje między summarium (Dz 1,13-14) a Pięćdziesiątnicą, pozwala na wyciągnięcie pewnych wniosków. Zesłanie Ducha Świętego (Dz 2,1-4) jest odpowiedzią na jednomyślną modlitwę pierwotnej wspólnoty, zgromadzonej wokół modlącej się Matki. Łączenie zstąpienia Ducha z modlitwą jest znanym motywem teologii Łukaszowej. W momencie chrztu Duch Święty zstąpił na modlącego się Jezusa (Łk 3,12). Stąd tradycja Kościoła, według której Maryja, obecna w „górnej sali”, modliła się o zesłanie Kościołowi Ducha Świętego, obiecanego przez Jezusa (Łk 24,49; Dz 1,8), ma swoje zakorzenienie w Biblii. Przekonanie to znalazło swój wyraz w Konstytucji dogmatycznej o Kościele: „A kiedy podobało się Bogu uroczyście objawić tajemnice zbawienia ludzkiego nie wcześniej, aż ześle obiecanego przez Chrystusa Ducha, widzimy apostołów przed dniem Zielonych Świąt, trwających »jednomyślnie na modlitwie wraz z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego« (Dz 1,14), także Maryję błagającą w modlitwach o dar Ducha, który podczas zwiastowania już Ją był zacienił” (KK 59). Myśl tę rozwinął Jan Paweł II (RM 26). Z Łukaszowego summarium, widzianego w kontekście jego Ewangelii i Dziejów, wynika szczególny związek między Maryją, Duchem Świętym i Kościołem.

Obecność modlitewna Maryi w pierwotnym Kościele-Rodzinie miała wyraźnie charakter służebny. Prosiła dla Kościoła o dar Ducha Świętego, obiecanego przez Jezusa: stanie się On mocą świadectwa i apostolstwa dla uczniów Pana (Dz 1,8; 2,8.14-47). Tę aktywną i służebną obecność Maryi w rodzącym się Kościele potwierdza motyw niewiast, występujący w summarium. W teologicznej wizji Łukasza niewiasty są prawdziwymi uczniami Pana (Łk 8,2-3; 10,38-42). Szły za Nim, jak uczniowie, słuchały Jego słowa i służyły Mu swoim mieniem, towarzyszyły Mu na drodze krzyżowej, zatroszczyły się o umęczone ciało Jezusa (Łk 23,55–24,1). Wśród tych niewiast jest również Matka Jezusa (J 19,25-27). Obecność w sercu Kościoła modlącej się Matki Jezusa rzuca nowe światło na rozumienie tej szczególnej wspólnoty. Kościół jest wspólnotą rodzinną, prawdziwą familia Dei, pośrodku której obecna jest modląca się Matka. Wizja Kościoła pogłębia się i poszerza.

„Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy na tym samym miejscu” (Dz 2,1). Kim są ci „wszyscy” i o jakie chodzi „miejsce”? „To samo miejsce” oznacza „salę na górze” (Dz 1,13), czyli wieczernik. „Wszyscy” są to ci, o których mowa jest w Dz 1,14, tj. apostołowie, Maryja, Matka Jezusa, niewiasty i bracia, czyli krewni Pana. To na nich wszystkich zstąpił Duch Święty: „Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2,2-4). Wśród tych, którzy zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić językami, była również Maryja. Jest to niezwykle ważne stwierdzenie. Tak więc i ten rodzaj modlitwy nie był obcy Matce naszego Pana. Ona również obdarowana była darem języków.

6. Maryjna szkoła modlitwy

Maryja – pierwsza charyzmatyczka Kościoła, uczy korzystania z Bożych darów. Modlitwa językami pojawia się w Jej życiu na ostatniej pozycji, tak jak w katalogach św. Pawła. Uczy w ten sposób, że ten rodzaj modlitwy nie jest pierwszy ani najważniejszy. Na pierwszym miejscu w Jej życiu jest modlitwa uwielbienia – Magnificat. Następnie Matka Jezusa, antycypując jak gdyby naukę św. Pawła, łączy harmonijnie modlitwę (również językami) z „drogą jeszcze doskonalszą”, tj. z drogą miłości. Po swej Pięćdziesiątnicy, w której została obdarzona Duchem Świętym (Łk 1,26-38), nie modli się językami, lecz idzie z pośpiechem, żeby służyć ludziom (matce spodziewającej się dziecka – Łk 1,39-45). Modlitwa Magnificat następuje dopiero po zwiastowaniu i nawiedzeniu Elżbiety.

Pierwsza charyzmatyczka Kościoła łączyła harmonijnie modlitwę z miłością, modlitwę ustną z medytacją, modlitwę indywidualną ze wspólnotową. Ceniła charyzmaty służebne. To ona wprowadza porządek w życie charyzmatyczne. Przestrzega przed gonieniem za nadzwyczajnością, która nie może być zasadą życia. Sprowadza charyzmatyków, unoszących się pod niebiosa, na ziemię, na padół płaczu, pod krzyż naszego Pana. Dopiero tam, pod krzyżem, sprawdza się autentyczność charyzmatów. Tajemnica paschalna to nie tylko zmartwychwstanie i Pięćdziesiątnica – to także krzyż.

Fragment książki: Ks. Józef Kudasiewicz
tytuł: Oto Matka twoja
podtytuł: Biblijny katechizm maryjny
seria: Biblioteka Współczesnej Ambony nr 4
rok wydania: Kielce 2007

 

~ Strona główna ~ Historia ~ Założyciele ~ Bursa ~ ZPO Dom św. Franciszka ~ Wspólnoty ~ Powołania ~ E-kartki ~ Czytelnia ~ Linki ~ Kontakt ~

Copyright © 2012-2017 Franciszkanki od Cierpiących. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Stworzone dzięki Joomla!