Gdzie jest ubóstwo z radością, tam nie ma ani chciwości, ani skąpstwa.
św. Franciszek z Asyżu


Mulitimedia

Jakie ideały Matki Kazimiery fascynują mnie dzisiaj? - wypowiedzi sióstr PDF Drukuj Email

Matka Kazimiera w pełni realizowała swoje powołanie poprzez wyłączną służbę i życie radami ewangelicznymi w Zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. Z samym cierpieniem Matka spotkała się już w dzieciństwie, gdyż najpierw straciła rodzeństwo a później rodziców. Od najmłodszych lat przyzwyczajona była do spełniania najdrobniejszych posług dla biednych, które to wykonywała z chęcią i ochotą. Myślę, że miało na to duży wpływ wychowanie religijne, które wyniosła z domu rodzinnego. Matka Kazimiera, chociaż początkowo miała inne pragnienia, potrafiła zrezygnować z własnej woli, aby służyć i poświęcić się dla drugiego człowieka. Nie wahała się podjąć zadania, które zlecił Jej o. Honorat, chociaż na ówczesne czasy, było ono trudne i wymagające nieraz silnego samozaparcia. Bogate życie religijne, jak już wspomniałam, pozwoliło Jej na podjęcie dojrzałej decyzji o wstąpieniu do klasztoru. W tym czasie spotkała się z duchowym cierpieniem, jakiego doznała ze strony swojego ojca, który początkowo nie akceptował Jej decyzji. Ona sama nie zrażała się tymi trudnościami, gdyż ufała Bogu i wierzyła w Opatrzność Bożą, starała się wypełniać Jego wolę i być posłuszną natchnieniom Ducha św. Idąc śladami św. o. Franciszka i napełniona przykładami z życia św. Elżbiety z oddaniem służyła cierpiącym i chorym, poświęcając im każdą swoją wolną chwilę nawet gdyby to był czas przeznaczony na modlitwę. Wszystko co robiła, robiła z największą miłością i gorliwością. Każde Jej słowo, gest, uśmiech skierowany do cierpiącego człowieka były pełne miłości, życzliwości, wzbudzały tym samym zaufanie a innym siostrom służyły jako żywy przykład otwartości na ludzkie potrzeby. Bez wahania podjęła się kierowania „ Przytuliskiem”, z Jej inicjatywy powstały nowe towarzystwa i noclegownie przyjmujące osoby chore i potrzebujące opieki pielęgniarskiej. Matka widziała naglącą potrzebę przyjmowania i opiekowania się ludźmi najbiedniejszymi, którzy nie mieli znikąd pomocy. Ona w każdym, nawet w tym najbardziej zaniedbanym widziała cierpiącego Chrystusa- i do nich spieszyła z pomocą i wsparciem. Do sióstr zwracała się tymi słowami: „ Z wyjątkiem Tabernakulum, gdzie mieszka Jezus Chrystus, nigdzie ten boski Mistrz nie jest tyle obecny, co w osobach cierpiących. Czcij Go w twoim chorym, zachowuj się przed Nim z uszanowaniem.” Posługa chorym jest połączona z kontemplacją Krzyża i o tym również Matka nie zapominała. Swoim siostrom wpajała miłość do cierpiącego człowieka i jednocześnie łączyła ją z miłością Chrystusa Ukrzyżowanego. Matka napisała rady dotyczące pielęgnowania chorych, chciała bowiem, aby każda siostra jak najlepiej wypełniała obowiązki wobec bliźniego, a tym samym swoim zachowaniem świadczyła o miłości Boga. Pragnieniem Matki było, żeby siostry oprócz pomocy ze strony fizycznej zadbały o stronę duchową osoby cierpiącej, uczulały na sprawy Boże, nie tylko przez przykład własnego życia i zachowania, al przez wypełnianie najbardziej przykrych posług. Z kolei siostry miały za zadanie interesować się potrzebami chorego człowieka, cierpliwie go wysłuchać i pomagać znosić cierpienie. Dzisiaj również siostry pełne oddania spieszą do chorych, pełniąc posługę w szpitalach, domu opieki i domach prywatnych, a także angażując się w pracę wolontariatu. Służyć można również dobrym słowem,  gestem, chwilą rozmowy czy drobnym uczynkiem, tak jak robiła to Matka. To Ona pozostawiła nam przykład prostego i szczerego poświęcenia się dla drugiego człowieka, nie dla jakiejkolwiek korzyści lecz z miłości do samego Jezusa. Pełna troski i cierpliwości wobec sióstr, okazywała szacunek i również tego wymagała od sióstr, z miłością i sercem podchodziła do każdego człowieka. Jeżeli zdarzały się jakiekolwiek upomnienia ze strony Matki, były one czynione w sposób delikatny, a zarazem stanowczy. Dla każdej siostry była prawdziwie “duchową” Matką, która poprzez przykład własnego życia i działania zostawiła najlepszy skarb- dar z siebie, spalając się każdego  dnia dla Chrystusa w drugim człowieku.

s. Monika

***

Co bardzo mnie pociąga w Matce to jej własne poświęcenie się chorym. W takim duchu ona uczyła pierwsze siostry, które do niej przychodziły. Miały iść z poświęceniem, pełne gorliwości, gorliwości do tej ciężkiej pracy. W jej osobie ja bym podkreśliła właśnie to, że ona przede wszystkim uczy tego ducha, który jest fundamentem życia zakonnego. Uczy siostry nie tylko dbać o ciało, ale przede wszystkim dusze chorej osoby. Chciałaby, aby chory mógł spotkać się z Panem Bogiem. Nasza Matka miała dużo wiary. Ja podziwiam w niej to, że sama doświadczyła tyle cierpienia w swoim dzieciństwie, kiedy straciła tak drogie sercu osoby. Przeżyła tyle trudności i nie patrząc na to wszystko, do końca ufała Panu Bogu. Tego powinniśmy od niej się uczyć. Jako Matka dużo dodawała odwagi. Podtrzymywała ducha gorliwości zakonnej. Bardzo dbała o niego. Dla mnie jako młodej nowicjuszki to ma duże znaczenie. Właśnie od nas, tego nowego pokolenia dużo zależy, by nie zaniedbywać tego ducha ofiarnej służby, którego uczy nasza Matka Kazimiera. Żeby iść do chorego z miłością. Nawet już podchodząc do łóżka chorego okazywać miłość. Żeby widzieć tam Cierpiącego Chrystusa. Jeżeli nawet ja nie będę przy chorych, to powinna mieć tą świadomość, że ja jestem od Cierpiących. Na te czasy, w których żyła Matka Kazimiera to był ogromny heroizm. Ja myślę że dzisiaj to można realizować, chociażby przez to, że my możemy widzieć Cierpiącego Chrystusa nawet w pijaku, którego spotkamy na ulicy. Którego omijają, bo widzą w nim tylko pijanego człowieka. Właśnie o tym mnie nasza uczy Matka. Naszym zadaniem jest pamięć o tym duchu i ofiarności dla drugiego człowieka.  Wydaję się że jest to proste, ale często wymaga dużego wysiłku z naszej strony, aby służyć Cierpiącemu Chrystusowi.

s. Ola

***

Czytając pisma Matki Kazimiery szczególnie mocno uderza mnie jej radykalizm, takie pójście „na przepadłe” za Jezusem. Podobnie jak św. Franciszek Matka robi wszystko, by wypełnić wolę Bożą. Ciągle jej szuka, próbuje odczytać i podąża nią nie bacząc na trudy.  Wielka wiara Matki pozwala jej w każdym cierpiącym widzieć cierpiącego Jezusa. Ta wiara pozwala czynić dla chorych i cierpiących więcej niż czyniłybyśmy dla ludzi. Wiara pozwala zobaczyć Chrystusa w każdym człowieku, bez względu na wyznanie, pozycję społeczną, majątek jaki posiada.  Jak Franciszek potrafił dostrzec Chrystusa w trędowatym, tak Matka widzi go w tych najbiedniejszych, opuszczonych, wyniszczonych przez chorobę i cierpienie. Widzi Go w ludziach z przytułków, w nędzarzach, w nieuleczalnie chorych, w tych, od których odwracają się wszyscy. Wiara pozwala Matce nie tylko widzieć Chrystusa w chorych, ale też być dla nich Chrystusem. Wiara każe podchodzić do nich z taką miłością, delikatnością i współczuciem, z jakim podchodziłby do nich sam Jezus.  Wiara w Opatrzność Bożą, w to, że skoro Bóg powołuje, to będzie się też troszczył o swoje oblubienice, skłania Matkę do wysyłania Sióstr w miejsca, gdzie jest najtrudniej, gdzie są najciężej chorzy, którymi nikt nie chce się zająć, gdzie jest wiele trudności i przeszkód. Stawiała Siostrom wielkie wymagania, bo wierzyła że Bóg da łaskę do pokonania siebie, że udzieli tyle mocy, by zrealizować to czego wymaga Ewangelia. Nie tylko wymagała, ale też dodawała otuchy i nadziei, wiary w moc Boga. Matka zawsze wskazywała na Jezusa. To do Niego miały Siostry się zwracać w każdej potrzebie, ale też to Jemu miały ofiarowywać wszystko, co je spotykało każdego dnia, a także chorych do których zostały posłane. Bóg był dla niej podobnie jak dla św. Franciszka „wszystkim”. We wszystkim co ją spotykało widziała Jego wolę, wszystko oddawała z miłości do Niego, we wszystkich Go kochała.  Gdzie dziś możemy realizować ideały Matki? Dziś coraz bardziej widać wielką różnicę między ubogimi a bogatymi, coraz więcej ludzi żyje w nędzy. Bieda powoduje, że nie potrafią odnaleźć sensu w swoim życiu, żyją tylko z dnia na dzień gubiąc przy tym wiarę w Boga. Z kolei ludzie bogaci, którzy mają wszystko nie potrzebują Boga w swoim życiu, wierzą w pieniądz, w to że za wszystko można zapłacić. Dziś w naszym kraju tylko 1/3 katolików jest praktykująca, reszta zgubiła gdzieś wiarę i Boga. Jako Franciszkanki od Cierpiących powinnyśmy dotrzeć do każdego cierpiącego nie tylko fizycznie, ale też i duchowo. To było wielkim pragnieniem Matki by dbać o wiarę i potrzeby duchowe ludzi. Nie tylko o zdrowie ciała, ale przede wszystkim „o duszę”, o zbliżenie i pojednanie z Bogiem. Dziś wielu ludzi, którzy są schorowani nie stać na prywatną opiekę, na domy opieki czeka się miesiącami, szpitale zaś wypisują chorych bardzo szybko. Ci ludzie często zostają pozostawieni sami sobie, nie mając znikąd pomocy. Praca w szpitalach tak, ale myślę, że bardziej powinnyśmy wyjść do chorych w domach, do tych którzy nie mają opieki. Matce Kazimierze zależało na tym tak bardzo, że ryzykowała zatwierdzenie konstytucji, starając się o możliwość pielęgnowania chorych w domach prywatnych. Matka Kazimiera troszczyła się by Siostry miały dobre przygotowanie do opieki nad chorymi dlatego już od początku formacji wdrażała je do opieki nad chorymi. Szpital „Sanatorium” był wzorcową placówką, gdyż Matka chciała pokazać jak powinien być prowadzony szpital. Swoje Siostry wysyłała jednak do miejsc najtrudniejszych, tam gdzie była największa nędza i cierpienie, nie tylko fizyczne ale i moralne. Noclegownie, przytułki, szpitale fabryczne, sierocińce. Wszędzie tam gdzie widziała ludzką biedę i nieszczęście. Dziś takich i podobnych miejsc jest coraz więcej, bo coraz więcej jest ludzkiej biedy. Bezdomni, ludzie w więzieniach, hospicjach, Trudne oddziały w szpitalach, na których nie ma chętnych do pracy. Starzy samotni ludzie, którzy nie mają nikogo kto chciałby im pomóc. Dzieci których rodziców nigdy nie ma w domu, Rodziny w których panuje alkoholizm, narkomania. Tych miejsc jest tak wiele.

Módlmy się więc byśmy miały wiarę i odwagę naszej Matki i pierwszych Sióstr, które z miłości do Jezusa poświęciły chorym nie tylko swój czas, ale zdrowie i życie.

s. Joanna

***

W moich oczach Matka Kazimiera Gruszczyńska to ta, która całe swoje życie oddała w służbę cierpiącym. Ojciec Niebieski bardzo kocha swoich dzieci i robi wszystko, żeby tych dzieci nie stracić. Boli Go, gdy ktoś upada i powstać nie może. Dla tego Pan Bóg przygotowuje, rzeźbi, kuje narzędzia do pracy z tymi nieszczęśliwymi. I jednym z tych wyrzeźbionych narzędzi była nasza kochana Założycielka Kazimiera Gruszczyńska. Od młodych lat Pan Bóg doświadczał ją śmiercią rodzeństwa, matki, ale dzięki głębokiej wierze w Jezusa Chrystusa, w Jego miłość Kazimiera wszystko znosiła w wielkiej pokorze i uczyła się odpowiadać na cierpienie i potrzeby bliźniego. Właśnie dzięki tej wierze i miłości do Pana Jezusa oddała całą siebie do posługi nieszczęśliwym, a przez to samemu Jezusowi. W każdym biednym widziała wołającego Chrystusa o pomoc w cierpieniu, o pomoc w niesieniu krzyża. Na co, tak mało jest ochotników pełnych ofiarności i poświęcenia. Nasza Założycielka miała dobrą wolę w pełnieniu dzieł, co jest najważniejsze w każdej rozpoczętej sprawie. Dlatego Pan Bóg jej błogosławił. My to widzimy w pewnych faktach biografii matki, które czasami zaskakują niemożliwością. We wszystkich wydarzeniach jej życia jest widoczne działanie Ojca i Syna, i Ducha Świętego, a także doprowadzenie Założycielki do naśladowania Jezusa cierpiącego. Czasami bywa tak, że w życiu coś nie wychodzi i wszystko się wali, to my zaczynamy tracić ufność w Boże Miłosierdzie i w ogóle w obecność Boga. A Matka uczy nas tej niezachwianej WIARY i UFNOŚCI, która ma nas pobudzać do miłości doskonałej Jezusa Chrystusa i bliźniego, a przez to do bycia gotowym przyjść z pomocą w każdej niedoli człowieka. To ta miłość, wiara wyróżniała Kazimierę Gruszczyńską, którą ona okazywała przez czynienie miłosierdzia chorym i cierpiącym bliźnim. W moich oczach powstaje obraz kobiety pełnej wiary i bezinteresownej miłości Boga. Matka pragnęła, aby ludzie których ona pielęgnuje zostali zbawieni, i żeby każda jej współsiostra została świętą. Powinniśmy pamiętać ostatnie życzenie Matki: „miłujcie się, przez miłość, posłuszeństwo i wzajemną wyrozumiałość jedno bądźcie”.

s. Natalia

W moich oczach Matka Kazimiera Gruszczyńska to ta, która całe swoje życie oddała w służbę cierpiącym. Ojciec Niebieski bardzo kocha swoich dzieci i robi wszystko, żeby tych dzieci nie stracić. Boli Go, gdy ktoś upada i powstać nie może. Dla tego Pan Bóg przygotowuje, rzeźbi, kuje narzędzia do pracy z tymi nieszczęśliwymi. I jednym z tych wyrzeźbionych narzędzi była nasza kochana Założycielka Kazimiera Gruszczyńska. Od młodych lat Pan Bóg doświadczał ją śmiercią rodzeństwa, matki, ale dzięki głębokiej wierze w Jezusa Chrystusa, w Jego miłość Kazimiera wszystko znosiła w wielkiej pokorze i uczyła się odpowiadać na cierpienie i potrzeby bliźniego. Właśnie dzięki tej wierze i miłości do Pana Jezusa oddała całą siebie do posługi nieszczęśliwym, a przez to samemu Jezusowi. W każdym biednym widziała wołającego Chrystusa o pomoc w cierpieniu, o pomoc w niesieniu krzyża. Na co, tak mało jest ochotników pełnych ofiarności i poświęcenia. Nasza Założycielka miała dobrą wolę w pełnieniu dzieł, co jest najważniejsze w każdej rozpoczętej sprawie. Dlatego Pan Bóg jej błogosławił. My to widzimy w pewnych faktach biografii matki, które czasami zaskakują niemożliwością. We wszystkich wydarzeniach jej życia jest widoczne działanie Ojca i Syna, i Ducha Świętego, a także doprowadzenie Założycielki do naśladowania Jezusa cierpiącego. Czasami bywa tak, że w życiu coś nie wychodzi i wszystko się wali, to my zaczynamy tracić ufność w Boże Miłosierdzie i w ogóle w obecność Boga. A Matka uczy nas tej niezachwianej WIARY i UFNOŚCI, która ma nas pobudzać do miłości doskonałej Jezusa Chrystusa i bliźniego, a przez to do bycia gotowym przyjść z pomocą w każdej niedoli człowieka. To ta miłość, wiara wyróżniała Kazimierę Gruszczyńską, którą ona okazywała przez czynienie miłosierdzia chorym i cierpiącym bliźnim. W moich oczach powstaje obraz kobiety pełnej wiary i bezinteresownej miłości Boga. Matka pragnęła, aby ludzie których ona pielęgnuje zostali zbawieni, i żeby każda jej współsiostra została świętą. Powinniśmy pamiętać ostatnie życzenie Matki: „miłujcie się, przez miłość, posłuszeństwo i wzajemną wyrozumiałość jedno bądźcie”.

 

Natalia

 

 

~ Strona główna ~ Historia ~ Założyciele ~ Bursa ~ ZPO Dom św. Franciszka ~ Wspólnoty ~ Powołania ~ E-kartki ~ Czytelnia ~ Linki ~ Kontakt ~

Copyright © 2012-2017 Franciszkanki od Cierpiących. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Stworzone dzięki Joomla!